Bielactwo - vitiligo.com.pl Strona Główna Bielactwo - vitiligo.com.pl
Bielactwo nabyte, leczenie, zdjęcia, forum

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jaki był pocz?tek?
Autor Wiadomość
Czesiu 
Administrator

imie: Grzegorz
Dołączył: 11 Lut 2017
Posty: 600
Skąd: Holandia
  Wysłany: Sob 08 Kwi, 2006 21:59   Jaki był początek?

Mimo, że wiemy, iż nie ma jednoznacznie i do końca ustalonej spójnej teorii odnośnie przyczyn bielactwa i u każdej osoby te przyczyny mogą się różnić, proponuję w naszym własnym zakresie opisać jaki był początek choroby i z czym wiążemy główne czynniki, które doprowadziły do jej ujawnienia. Zatem stawiam pytanie: jak zaczęło się u Was i z czym wiążecie przyczyny?

Ja już podnoszę rękę do odpowiedzi :roll:
U mnie zaczęło się pojawieniem kilku niewielkich brązowych okręgów na brzuchu, przypominające proste kręgi zbożowe :mrgreen: (szkoda, że vitiligo, to nie taka sama ściema). Lekarz nie wiedział, co to takiego, a dla mnie, pięcioletniego wówczas smyka, była to tylko ciekawostka. Tak sobie o nich myśląc zastanawiałem się, jakby to było, gdyby one zrobiły się białe. Wbiło mi się to w pamięć i może okazało samospełniającą się przepowiednią :wink: . Niedługo po tym okazało się, że rzeczywiście te kółeczka straciły kolor, a lekarze dalej nie wiedzieli, co to jest, ale w końcu sprawa sie wyjaśniła. Obecnie wydaje mi się, że głównymi przyczynami były złe emocje, takie jak strach, wyolbrzymianie i nadwrażliwość. Bałem się ciemności, obcych ludzi, szczególnie podchmielonych, po tym jak ktoś mi powiedział, że pijak porywa dzieci. Za bardzo brałem do siebie różne negatywne wydarzenia, a później lunatykowałem po nocy i mówiłem przez sen. Oprócz tego byłem strasznym nerwusem i się za dużo przejmowałem. Cegiełkę dołożyło też typowo dziecięce odżywianie, czyli tylko to co smaczne, słodycze na każdy posiłek i między nimi. Jest też przynajmniej jeden pozytyw - lubiałem grać w piłkę :cool: i w ogóle sport, co zostało mi do dziś, z czego się bardzo cieszę.

A jak to było u Was, oprócz tego, że różnie :wink: ?
 
 
Berta 

Katarzyna


imie: Katarzyna
Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 26 Lut 2006
Posty: 220
Skąd: Sędziszów Młp
Wysłany: Nie 09 Kwi, 2006 13:02   

hej!
u mnie to sie zaczeło tak na równi z tarczycą, pamietam ze czekałam z mamą do lekarza endokrynologa jak zayuwazyła ze mam białe plamy na szyi, najpierw zobaczyłam ze ja umyłam nie zadokładnie hihiihi, miłąm wtedy jakieś 10 -11 lat, pokazał to lekarzowi ale on sie jakoś tym nie preją o powiedział ze zniknie, na szyi znikło ale wylażło na nogach i lepiej ni emóweić gdzie jeszcze,,, a i jeszce siwe włosy, jakiś czas pożniej pojawił mni sie siwy lok, kurde ja mnie to wkurzało, i wkocu go uciełam i on po jakimś czasie zniknął ale pojawiło sie pełno pojedynczych siwych, matko byłą jedyna nastolatka w podtawówcw z siwymi włosami ehhhhh szkoda mówieć
pozdrawiam was bardzo mocno
3majmy się razem
_________________
Nikomu nie wolno odmawiać równych szans, bez względu na kształt ciała, i jego kolor!!!!
Ostatnio zmieniony przez Sob 27 Maj, 2006 10:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Jolero 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 06 Kwi 2006
Posty: 46
Wysłany: Nie 09 Kwi, 2006 21:29   

Ja mysle ze umnie przyczyną bylo kłopoty zdrowotne a mianowicie operacja przeprowadzona na prawej nerce, wszystko niby przebieglo dobrze ale jednak w moim przekonaniu zachamowalo to moj rozwoj fizyczny w jakims tam stopniu jak i pewnie w organizmie zaszly zmiany. Co do okolicznosci to hmm kojarzą mi sie pare rzeczy, albo 18tka kolegi w której ostro przecholowalem, albo 1sza inicjacja sexualna, albo egzamin na prawo jazdy, wszystko w tamtym okresie sie zbieglo w czasie :mrgreen: niestety nie mozna na 100% stwierdzic przez co to sie pojawiło poniewaz nie zawsze wszystkie plamy są dla nas widoczne (np pod wlosami na głowie) Jest to dla nas raczej nie do zauwazenia.
W moim przypadku ja bym jednak stawial na Operacje którą mialem w dziecinstwie która poniosla za sobą taki a nie inny skutek :(
 
 
 
Gość

Wysłany: Pon 10 Kwi, 2006 21:43   

Czesc ja powiem tak pier jakies 4 lata temu napełnialem zapalniczke i pojawila mi sie plany chyba od gauz nie wierzylem potem zrobiłem sobie probe na nadgarstku i potem na nodzie biale plamki sie pojawily masakra wieszdzialem ze od gazu potem psiklem sobie w szyje i tez biala plamka (tym ze perfumem) hmmm potem zrobiły mi sie plamy kolo mniejsc intymnych (na tyłku :P) i teraz na brodzie gdzie nie mozliwe bylo jakis gaz albo dezedorant i minelo 2 tygodnie 2 plamka na twarzy (tym ze teraz na policzku i siwe włosy) masakra jak wiem bielactwo nabyte i wrodzone ja mam nabyte wiec nie wiem czy gaz przysieszył ta chorbe moge zrobic probe w innym miejsc i tez po jakis 3 dniach czy wiecej pojawi sie tam plama bylem u lekarza ale mysle ze nie dowidzi pojade jeszcze do innego sprzitala i zobacz co mi powiedza ale mysle ze to bielctwo ale moge miec wszedzie tyle zeby na twarzy nie :(:(:( Moja jedyna nadziej to chyba lampy powiecie co o tym myslicie dziekuje za odp :)
 
 
Czesiu 
Administrator

imie: Grzegorz
Dołączył: 11 Lut 2017
Posty: 600
Skąd: Holandia
Wysłany: Pon 10 Kwi, 2006 23:01   

Cześć
Z Twojego opisu wynika, że prawdopodobnie należysz do dość nielicznej grupy osób cierpiących na vitiligo, których komórki wytwarzające barwnik (melanocyty) są bardzo wrażliwe na pewne chemikalia. Ogólnie nasze melanocyty są wrażliwe na różnego rodzaju stres, mechaniczny, hormonalny, oksydacyjny, czy właśnie chemiczny, jednak ta wrażliwośc zdaje sie być u różnych osób inna. Pewne związki chemiczne, szczególnie pochodne fenoli i katecholi, posiadają udokumentowane "zdolności" do wywoływania odbarwień, prawdopodobnie poprzez toksyczność wobec melanocytów oraz generację znacznej ilości szkodliwych wolnych rodników, na które nasze komórki są wrażliwe i przed którymi nie potrafią się dobrze bronić np. z powodu małej ilości i aktywności enzymów (np. katalazy) lub ogólnie antyoksydantów, które te wolne rodniki powinny unieszkodliwiać. Następna zła wiadomość jest taka, że te szkodliwe chemikalia są niemal wszechobecne. Znajdują się, jak zapewne sam zauważyłeś na sobie, w farbach, tuszach, lakierach, detergentach, kosmetykach (w tym samoopalaczach z DHA, dezodorantach), jak równiez w żywności (!) i innych wytworach cywilizacji.
Cytat:
Moja jedyna nadziej to chyba lampy

Lampy są sposobem eliminowania skutkow jakie wyrządziło vitiligo. Czy to jest jedyna nadzieja? - mysle, że nie jedyna, ale taka którą warto rozważyć, skonsultować z lekarzem, który poważnie do tej choroby i samego chorego podchodzi. Oprócz sztucznych lamp jest słońce, są rownież maści, można zażywać odpowiednie witaminy, minerały, zioła itp. - istnieją różne sposoby postępowania, problem w tym, aby znależć odpowiedni dla siebie. Zazwyczaj, a może i prawie zawsze, nie jest to jeden lek, tylko pewien ich zestaw, który powinien dobrać lekarz bądź specjalista w zależności od Twoich indywidualnych cech, wyników badań i predyspozycji.

Pozdrawiam
Czesiu
 
 
Gość

Wysłany: Wto 11 Kwi, 2006 10:15   

Dziekuje bardzo !! za odp dodam jeszcze ze mam na powiekach jak zamkne oczy to tam mam i troszke z boku biale plamy, wiec tam nic nie smarowalem ani nie psikalem ale moze to wywołalo dalsze plamki nie wiem bylem u lekarza ale ona nie wiedziala i powiedziała ze poczyta i odrazu ze bielactwo pojade do Opola i moze cos tam bedzie sie dowiem kiedys mialem cos takiego jak (łupiez różowawy) plamy na calym ciele ale ze rozowe i lekarz w malej miejscowosci powiedziala ze nie isc na slonce i antybiotyki mascie koszt z 500 zł i potem zaszczyki i chciala do szpitala mnie dac ale skierowala do Opola bo moze sie myli i dwie panie doktor (znajome jej) stały i szeptały do siebie a ja stalem jak krolik doswiaczalny i okazlo sie ze na slonce jak najwiecej gdzie 1 mowila ze unikac i na lapy po 4 tygodniach znikolo i bylo ok. Nie wiem czy jechac do Opola czy moze gdzies prywatnie co Pan o tym mysli i jezeli moze Pan mi jakos pomoc albo doradzic gdzie sie kierowac albo jakie badania to wysle panu moj nr gg albo zadzwonie jak jest to mozliwe dziekuje jeszcze raz !!dzis sie zarejestruje
 
 
Czesiu 
Administrator

imie: Grzegorz
Dołączył: 11 Lut 2017
Posty: 600
Skąd: Holandia
Wysłany: Wto 11 Kwi, 2006 11:13   

Witam
Ja też mam na powiekach - jest to dość często odbarwione miejsce. U osób zdrowych te chemikalia powodują miejscowe odbarwienia, natomiast u podatnych na vitiligo plamy się rozszerzają pomimo tego, że nie ma już kontaktu z nimi. Swój udział ma tutaj układ immunologiczny oraz wpomniana duża wrażliwość melanocytów.

Nie wiem gdzie dokładnie na Dolnym Śląsku warto sie udać. Ja kiedyś leczyłem się we Wrocławiu, ale z mizernymi skutkami. Było to jakieś 9 lat temu, więc nie wiem, jakimi metodami teraz leczą w tych szpitalach, w których byłem. Często jest tak, że w prywatnych przychodniach bardziej się starają (więdzą więcej i stosują nowsze metody), zgodnie z zasadą: płacisz - wymagasz. Wiele osób jeździ do Warszawy i bardzo sobie chwali jedną klinikę. Dokładne adresy można znaleźć na różnych stronach (forach) w necie, np. na forum dolnośląskim (w wyszukiwarce wpisując vitiligo lub bielactwo).

Mój numer gg (3325025) i mail jest widoczny pod moimi wpisami - w razie pytań chętnie odpowiem. Telefonu jednak póki co nie chcę podawać.

Pozdrawiam
 
 
Czesiu 
Administrator

imie: Grzegorz
Dołączył: 11 Lut 2017
Posty: 600
Skąd: Holandia
Wysłany: Czw 20 Kwi, 2006 11:34   

Kto sie jeszcze z nami podzieli swoimi doświadczeniami z początku tej całej "przygody"? :wink:
 
 
Francesca 

WAGA

pole1: 7
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 27 Lut 2006
Posty: 143
Skąd: Małopolska
Wysłany: Pon 01 Maj, 2006 12:09   

Huh...Cóż tu mogę napisać. Stres, stres i jeszcze raz stres stworzył moje kochane 20 potworków co się zwią "vitiligo". A byłam wtedy 130 cmtrową blondyneczką, ze śmiesznymi kucyczkami. Ogólnie mogę powiedzieć, że na pewno wpłynęła na moje zdrowie, sytuacja w mojej rodzinie ( o ktorej z pewnych względów nie będę tutaj pisala), potem był czas kiedy przeżywałam swoją komunię święta (szczególnie też dlatgo, że śpiewałam psalm razem z koleżnką :)] potem złamałam obojczyk na lodowisku, a jeszcze wczesniej stresowałam sie pierwszym dniem edukacji, kiedy to nie miałam żadnej bliskiej koleżanki. I tak, po Komunii coś złego się zaczęło dziać. W V klasie podstawówki kto by myslał o tym, i analizował swoją skórę. wakacje 1998 spędziłam już razem z plamkami. I od tamtej pory (kiedy plamy występowały najbardziej gwałtownie), praktycznie nic się nie zmienia, albo zmienia się powoli. (tzn przybywa ich bardzo powoli) :) Nie wiem co mam jeszcze napisac. Leczyłam się u pana starszego jeszcze jak bylam mała. Przepisał jakieś maści, Bog wie co to było. Nic. Null. Potem mama wyczarowala jakieś algi morskie, przechodziłam tez kuracje drożdzową, betakarotenową, ziołowa... Kupiłam nawet ze trzy tubki Vitixu, wszytsko na marne. Ostatnio zauważyłam że na jednej plamce pojawiły się kropeczki. Ale jestem sceptyczna. Być może, koniec mojej edukacji licealnej (ktory miał miejsce w minony piątek) będzie początekiem końca Vitiliga na mojej skorze. Muszę przyznać, że szkoła od zawsze napawała mnie swego rodzaju stresem. teraz jeszcze matura, ktora z pewnościa jest również niemałym przeżyciem. No, jestem nerwus, i wrażliwiec tymbardziej. Cóz poradze. Jeśli się nie uda,[a mimo wszytsko wierze, że się uda], wiem, że mogę liczyć na moją rodzinę, na mojego Klaczka, {love} i na Was, ktorzy to czytacie. Borykamy się z tym samym, wierzę że kiedyś uda się zwycieżyc. Tym otymistycznym akcentem, proszę o pamięc 4,5,8,10, i 16 maja (boję się cholernie).
Pozdrowienia od Frani. :)
_________________
W życiu piękne s? tylko chwile...
http://www.my-haven.bloog.pl
 
 
Dibo 


Dołączył: 16 Kwi 2006
Posty: 3
Wysłany: Wto 02 Maj, 2006 06:28   

Francesca :) Ja tez mialem stres chyba kazdy ma pije ziolka narazie i tez nic mi nie pomaga ale mysle ze stopniowo bede probował aaa co dobre to najwiecej i metodzie powiedział mi Pan Admin Czesiu ,co powinien mi lekarz powiedziec ...buhehe juz napisalem co mi powiedziała .........Pozdrawiam i powodzonka maturze
 
 
Gość

Wysłany: Wto 02 Maj, 2006 17:53   

Uch, uch......dziękówka! Musze naspamować Czesiowi trochę postów, żeby czasem ktoś nie pomyślał , że zaniedbuję nasze piękne forum. Dibo, mam nadzieję, że jak coś pomoże, szybciutko napiszesz noteczkę i też będę mogła spróbowac. Trzymajcie się Ludziska Kochane!Pa
to ja Francesca tylko weszłam se jako gość
Ostatnio zmieniony przez Francesca Śro 29 Sie, 2007 16:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta 

Katarzyna


imie: Katarzyna
Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 26 Lut 2006
Posty: 220
Skąd: Sędziszów Młp
Wysłany: Czw 04 Maj, 2006 16:06   

:oops: Franceska!!!
Musze Cię zmartwić, koniec z bielactwem nie nastąpi. Teraz matura a potem beda studia, praca , i inne stresy, nawet ciąża powoduje rozrost plam.
Wiem , ze to nie sa dobre wieści, ale ja juz 17 lat to mam i wiem jak jest .
Głowa do góry, i miej to w nosie!!!!! bo innaczej oszalejesz!
pozdrawiam
Kaśka
_________________
Nikomu nie wolno odmawiać równych szans, bez względu na kształt ciała, i jego kolor!!!!
 
 
 
Doti 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 18
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006 13:36   

Cześć :lol:
Jestem pierwszy raz na tym forum i bardzo mi się spodobało. Postanowiłam podzielić się soimi doświadczeniami.
Na bielactwo zachorowałam jakieś 6 lat temu. Pamiętam że używałam jakiegoś środka chemicznego i wybieliły mi się nadgarstki. Nie wiedziałam oczywiście co to jest. Dermatolog poinformował mnie że to jest choroba nieuleczalna więc się załamałam. Teraz uważam że to nic strasznego. Każdy ma z nas coś dobrego i unikalnego do zaoferowania światu :mrgreen: i właśnie z tego trzeba się cieszyć. Jednak mam nadzieję że ktoś coś wymyśli na tą chorobę bo uwielbiam słońce :sad:
_________________
doti
 
 
 
agapisa 

Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 11
Wysłany: Czw 01 Cze, 2006 22:04   

Powiem tylko tyle że niewiedza jest największą chorobą, ludzie sie Nas boja jakbysmy byli trędowaci.........mamy 21 wiek........
 
 
evlę
Gość
  Wysłany: Pią 30 Cze, 2006 23:41   

hej, ja jestem krótko po pierwszej wizycie u dermatologa...
plamki zauważyłam bardzo nie dawno, właściwie do lekarza wybierałam sie z innego powodu, a białe plamki miały być tylko dodatkiem...
nie wiem od kiedy je mam naprawde bo raczej byłam blada zawsze, ujawniły się kiedy słoneczko zaczęło przypiekać, aczkolwiek tamtego lata ich nie widziałam.
wydaje mi się że jak na pierwsze plamy, to sa one duże: centymetrowe, półtoracentymetrowe i mniejsze też, a na barkach nawet 3 na 4cm (3 takie plamy)

krótko przed tym tzn jakiś miesiąc, byłam 2 razy na solarium..... czy to mógł być powód?

piszecie dużo o stresie, mnie też go nie brakuje. studiuję budownictwo, które to nie jest łatwym kierunkiem i w dodatku staram się dać z siebie jak najwięcej, bo zależy mi na stypendium naukowym, pozwala mi ono na samodzielne utrzymanie się na studiach,więc rozumiecie: presja.

byłam raczej wylęknioną dziewczynką...
mnóstwa zmartwień przysporzył mi mój mocno skrzywiony kręgosłup, mając jakieś 14-15 lat bardzo to przeżywałam, myśle że były to stany depresyjne :sad:

a jesli chodzi o powiązania z tarczycą, to kiedyś lekarz polecił mi żebym zrobiła sobie badania tarczycy, bo miał jakieś podejrzenia... nie zrobiłam ich wtedy i tak się odwlekło, teraz myślę że chyba warto zrobić sobie te badania

a i jeszce coś: siwe włosy pojawiają mi się od 16tego roku życia, myślałam że to skutek depresji i stresu

mamy sobotę, od środy żyję z myślą że jestem chora na bielactwo, przerażona byłam tylko pierwszego dnia, powoli sie oswajam... dzięki temu forum i forum dolnośląskiemu oraz jeszcze kilkoma wartosciowymi stronami w internecie, dowiedziałam się sporo oo tej chorobie i co dalej z nią zrobić

jedno jest pewne :arrow: na pewno się nie załamę :!: dzięki, jestescie wsparciem dla nowochorujacych :!:
 
 
Czesiu 
Administrator

imie: Grzegorz
Dołączył: 11 Lut 2017
Posty: 600
Skąd: Holandia
Wysłany: Sob 01 Lip, 2006 09:57   

evlę napisał/a:
krótko przed tym tzn jakiś miesiąc, byłam 2 razy na solarium..... czy to mógł być powód?

Cześć,
Trudno powiedzieć, zależy jak długo byłaś na tym solarium i czy spowodowało to jakieś oparzenia. Jeśli nie, to wpływ dwóch wizyt na solarium raczej był niewielki, jeśli w ogóle był. Natomiast plamki mogą się pojawić po oparzeniach skóry, ale czy wówczas jest to jedyna przyczyna choroby, tego nie wiem, ale zazwyczaj jest tych powodów nieco więcej. Same oparzenia mogą być czynnikiem, który przechylił szalę i zaczęły się pojawiać plamki. Bardzej prawdopodobne jest to, że nałożyło się kilka czynników, o których napisałaś, czyli stres, leki, złe emocje, problemy z kręgosłupem, tarczycą (jeśli takie u Ciebie występują) - wszystko to osłabia nasz organizm i wywołuje różne choroby, w tym to nasze nieszczęsne bielactwo.

Plusem, jeśli można tak to nazwać, jest to, że nowych plamek szybciej można się pozbyć, co nie znaczy, że jest to łatwe. Najważniejsze wydaje mi się ograniczenie lub pozbycie, jeśli się da, wszystkich podejrzewanych o pogarszanie choroby przyczyn, które powinnaś ustalić - robiąc odpowiednie badania i analizując wydarzenia, które miały i mają miejse, wpływając na stan Twojej skóry i ogólnie zdrowia.

evlę napisał/a:
jedno jest pewne :arrow: na pewno się nie załamę :!: dzięki, jestescie wsparciem dla nowochorujacych :!:

I tak należy myśleć :) A my będziemy sobie pomagać, na ile będziemy w stanie.
Pozdrawiam i życzę mniej stresów na studiach.
Czesiu
 
 
Berta 

Katarzyna


imie: Katarzyna
Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 26 Lut 2006
Posty: 220
Skąd: Sędziszów Młp
Wysłany: Sob 01 Lip, 2006 10:09   

hejo!!!!
Evlę ja siwe włsosy miłam juz w podstawówce, najpiewr takiego loka na szyii a ja go wkurzona uciełam to pojawiły sie na całęj głowie!!!!!!
a dobre nastwienie to podstawa , bo z plamami musimy żyć, nie ma innego wyjscia........
powodzenia!!!!!!
_________________
Nikomu nie wolno odmawiać równych szans, bez względu na kształt ciała, i jego kolor!!!!
 
 
 
evlę
Gość
Wysłany: Pon 03 Lip, 2006 18:16   

Czesiu napisał/a:
Trudno powiedzieć, zależy jak długo byłaś na tym solarium i czy spowodowało to jakieś oparzenia.

nie miałam poparzeń. byłam 2 razy po 5 minut w odstępie 2 dni (pani była bardzo zapobiegliwa :wink: i dobrze zresztą)
prędzej ten stres...
ale wpadłam na coś nowego: przez ten rok akademicki przyznaję że strasznie źle się odżywiałam :oops: ... z braku czasu
i trzeba do tego dołożyć zupełnie rozregulowany czas snu i zdecydowany jego ciągły niedobór :sad:
:arrow: poza tym, przeczytałam tu u Was o skutkach niedoboru cynku...
zdecydowanie sie kwalifikuję :???:
 
 
evlę
Gość
Wysłany: Pon 03 Lip, 2006 18:18   

:(( czemu mi nie działa opcja cytat i uśmieszki??
 
 
Czesiu 
Administrator

imie: Grzegorz
Dołączył: 11 Lut 2017
Posty: 600
Skąd: Holandia
Wysłany: Pon 03 Lip, 2006 18:30   

Najkrócej pisząc:
http://vitiligo.com.pl/forum/viewtopic.php?p=26
Więc zapraszam do założenia konta :)
Ostatnio jakieś złośliwe roboty wpisują na nasze forum posty z linkami, więc moze się okaże, że niedługo będę musiał wprowadzić opcję pisania jedynie po zalogowaniu, ale o tym myślę, że będziemy dyskutować.
Ostatnio zmieniony przez Czesiu Nie 10 Wrz, 2006 10:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Emcia 


pole1: 49
imie: Emilia
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 02 Lip 2006
Posty: 16
Skąd: Zabrze
Wysłany: Pon 03 Lip, 2006 19:54   

Cześć :)
Ja nie bardzo moge połączyć początku choroby z czymś konkretnym,może tylko ze stresem na studiach, zresztą prawdopodobie u mnie jest to genetyczne, moja ciocia (siostra mojego taty) ma bielactwo więc pewnie czy stres czy co innego i tak mnie to czekało. Pierwszą plamke zauważyłam w zeszłym roku, taka mała w okolicy pachy, myślałam na początku, że może to uczulenie na jakieś perfumy więc na wszelki wypadek zmieniłam :) na białej plamce zaczął pokazywać się pigment (jest go coraz więcej i jestem happy) ale nie stosowałam żadnego leczenia więc może od słonka albo poprostu, kto wie :) w tym roku pojawiła się dużo większa pod drugą pachą i małe na dekolcie hm i znowu przed sesją, chyba coś w tym jest. Tydzień temu byłam u dermatologa. Szukam sposobów leczenia, zaczynam od nastawienia i pozbycia się w miarę możliwości stresu :)
Pozdrawiam
 
 
 
mysheida 


Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 29 Lip 2006
Posty: 8
Skąd: Opole
Wysłany: Nie 30 Lip, 2006 18:55   

Witajcie!

Cieszę się że znalazłam to forum, bo można się tu dowiedziec wielu informacji o Naszej chorobie..

A więc od początku. Moja 'przygoda' z bielactwem zaczęła sie latem 1997 roku. Byłam wówczas na koloniach nad morzem, w przepięknej Łebie.
Pamiętam że lato było słoneczne, piękne, a więc aby chronić swoją skórę kupiłam kosmetyk - jeden z tańszych wówczas, o nazwie Dermosan. Pojechałam na wakacje, wszystko było super, do czasu aż w radiu nie usłyszeliśmy że południową Polskę nawiedziła powódź. Pamiętam że było to dla mnie duże przeżycie, ponieważ mieszkam na obszarze, który został wówczas bardzo zniszczony przez powódź. A do tego brak możliwości kontaktu z rodzicami.. Opiekunki kolonii mówiły że nic się nie dzieje, że wszystko jest ok, a woda lekko wylała tylko.. Ale jak przechodziliśmy koło kiosków, i spoglądaliśmy na zdjęcia ukazujące ludzką tragedię, na auta zatopione po dach, na znane mi z widzenia, a wówczas do połowy zalane budynki, wiedziałam co się dzieje. Byłam wtedy dzieckiem, miałam 13 lat i odbiło się to na mojej psychice. I na wyglądzie również. Koleżanka z pokoju zwróciła mi uwagę pod koniec wyjazdu że mam na brodzie małą białą plamkę. Spojrzałam w lustro-faktycznie. Pomyślałam że to stara blizna, która po opalaniu wyszła.
Ale po powrocie do domu choroba zaczęła się rozprzestrzeniać. Na dłonie, przedramienia i twarz.. Nie wiedziałam wtedy co to jest,a rodzice myśleli że uczulenie na coś. W końcu postanowiliśmy iść do lekarza. Wizyta miała się odbyć za 2 tygodnie, a w ciągu tego okresu i nie wiedząc co to jest, normalnie wychodziłam na słońce. Efekt? Poparzenia twarzy, aż do tego stopnia że na czole i policzkach miałam pęcherze wypełnione lepkim płynem,a skóra była boleśnie czerwona. Po wizycie u lekarza zapadł wyrok: Bielactwo nabyte. I oczywiście pełne optymizmu stwierdzenie: nie ma na to lekarstwa.

I zostawiłam tak to. Aż w zimie wyczytałam że w naszym szpitalu leczą tą chorobę metodą PUVA. Podobno wówczas była to jedyna metoda. Więc przez okres 3 miesięcy chodziłam co 3 dni na naświetlania, poprzedzone godzinnym siedzeniem w pokoju i oczekiwaniem na wchłonięcie się maści. Nie pamiętam co to była za maść. Efekty były - na twarzy zaczął pojawiać się pigment, który poskutkował tym, że dziś na twarzy mam już tylko 3 malutkie i prawie niewidoczne plamki. Leczenie niestety przerwano - a to za sprawą, iż kazano mi nabyć maść (bodajże Meladininę, jeśli dobrze pamiętam) bo podobno dłużej nie mogłam się leczyć specyfikiem, który stosowałam dotychczas. Mogłoby to być niebezpieczne dla zdrowia. Meladinina był to lek dostępny wówczas jedynie we Francji, i nigdzie nie można było go u nas dostać, nawet w aptece która specjalizowała się ściąganiem leków z zagranicy. I tak leczenie PUVA musiało odejść w niepamięć..

Od tamtego czasu do dziś, czyli przez okres 9lat stosowałam różne 'naturalne' metody - piłam dziurawca (ale strasznie byłam po nim senna i uniemożliwiał mi naukę, więc musiałam zaprzestać). Później, za radą znajomej, piłam sok z aloesa Aloe Vera - który podobno rewelacyjnie oczyszcza organizm i pomaga na bielactwo (choć jest ochydny w smaku) - fakt faktem że po jakimś czasie od tej kuracji zaczęły pojawiać się kropeczki pigmentu, które później łączyły się ze sobą, jednak kuracja ta była b. kosztowna - 1l soku z aloesa kosztowało wówczas 93pln, a trzeba było to pić rano i wieczorem po 50ml.
Później przyszedł czas na picie soku z marchwii i karoten w tabletkach - u mnie zero rezultatów.
Myślę, że pozytywny, choć nieregularny efekt daje w moim przypadku również wychodzenie na słoneczko, i lekkie opalanie plam. W niektórych miejscach w ten sposób zaczął powracać mi pigment.

Jakiś czas temu straciłam już jednak nadzieję na wyleczenie - przyzwyczaiłam się do choroby, do jej skutków (głównie społecznych i psychologicznych), oraz do faktu iż będzie moim kompanem już do końca życia..
Niedawno wpadłam jednak na pomysł, aby poszperać coś na temat bielactwa w necie - i znalazłam parę ciekawych stron oraz fora, w tym wasze! Wszystkie te wypowiedzi i nowe sposoby kuracji przywróciły mi na nowo nadzieję!
Skoro innym się udaje, skoro na innych działa, to dlaczego ja miałabym nie spróbować? Potraficie podtrzymać człowieka na duchu i tchnąć w niego na nowo nadzieję. 22sierpnia idę do dermatologa. O efektach wizyty i ewentualnego późniejszego leczenia postaram się informować.

No ale temat jest o przyczynę choroby - myślę że u mnie mogły mieć wpływ 3 czynniki. Myślę, że mogą to być: albo skład kremu, który był dosyć tani, i może zawierał jakieś chemikalia, które zadziałały na moją skórę. Albo morze i jego klimat - nadmiar jodu - może akurat miało to wpływ na tarczycę i jej funkcjonowanie. Albo stres, o którym pisałam wcześniej. Albo ich łączna kombinacja.

Wiem że moja wypowiedź jest długa, ale czasem dobrze jest się wygadać, zwłaszcza komuś, kto boryka się z podobnym problemem i kto ze zrozumieniem Cię wysłucha. To pomaga.

Serdecznie Was pozdrawiam, i życzę powodzenia w leczeniu! :smile:
_________________
Trzeba wierzyć - wiara potrafi czynić cuda!
 
 
Angel 

lots of laugh


imie: Angelika
Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 77
Skąd: ?l?sk
  Wysłany: Pią 11 Sie, 2006 23:43   

Witam i na wstepie chce podziekować Panu adm Czesiu wiesz o co chodzi !!!

No wiec tak opowiem wam moja historie moge tak chyba powiedziec bo jestem chora na vitiligo od 6lat z zaczeło to sie wlasnie tak...
wraz z moimi kolezankami pojechalysmy na kolonie do Niechorza. Na koloniach jest cos takiegoja OTRZĘSINY tych ktorzy sa po raz pierwszy na obozie...mielismy kilkanaście zadan do wykonania i oczywicscie wszystko sumiennie wykonalam... lecz jednego zadanie nie zapomne do konca zycia... na plazy zostala usypana dróżka z szyszek i kazdy mial po nich przejść na kolanach do mety...co sie okazalo po przejściu mialam zranione kolana ktore zaczely krwawic ale wtedy zbytnio sie tym nie przejelam, pomyslalam przeciez mialam juz nie jednego strupka na kolanie...i tak mijaly 2tygodnie wspanialych wakacji podczas ktorych pojawily mi sie plamy na kolanach a ja myslalam ze tak po strupkach zostalo....i sie nie przejmowalam .... gdybym tylko wiedziala ze tak sie to skonczy....(Najwieksze plamki mam wlasnie na kolanach) po roku udalam sie ponownie na kolonie w to samo miejsce nadal nie wiedzac co to jest ale sie nie przejmowalam myslalam zniknie i co sie okazalo wrocilam przygnebiona z powodu docinan innych dzieci na temat mojego wygladu i z nowymi plamami na stopach :( i tak sie to ciagnie do dnia dzisiejszego tyle ze choroba tak jakby sie uspila na 4lata i plamki pojawialy sie bardzo sporadycznie jedna czy dwie gora trzy w przeciagu tych 4 lat...a tearaz znowu sobie o mnie przypomiala i pojawiaja sie nowe .... nie wiem jak dam sobie z tym rade .... ale jakos trzeba przeciez no to na tyle mojej historii powstania choroby .....
nadal jednak nie wiem co moglo byc DOKŁADNA przyczyna mojej choroby jest jeszcze taka teoria ze zniszczylam sobie melanocyty czy jakos tak bo zawsze jako dziecko bylam bardzoooooo opalona wrecz mulatka bo zadnych stresow raczej nie mialam wtedy no bo jakie?? wiec stres odpada zostaje mechaniczne uszkodzenie skory lub zniszczenie melanocytów!!!
Pozdrawiam.......
 
 
Beata.pl
Gość
  Wysłany: Pią 18 Sie, 2006 14:48   vitiligo

U mojej 7 letniej córki zdiagnozowano bielactwo.Choroba ujawniła się na powiekach.Lekarz stwierdził że to najlepsze miejsce gdyż mało widoczne,marne pocieszenie.Twierdzi że na razie obserwować ,bo brak skutecznego leczenia.Córka jest bardzo wrażliwa,w rodzinie dotąd był jeden przypadek bielactwa.Uważam że trzeba to leczyć.Udam się do innego dermatologa myślę że słusznie.pozdrawiam
 
 
pa_wel 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 31 Lip 2006
Posty: 11
Wysłany: Nie 03 Wrz, 2006 17:37   

Głowna przyczyna bielactwa u mnie jest to ze mama mojego taty jest na to chora. Co dziwne z 3 jej dzieci nikt na to nie chorował nawet ich dzieci oprocz mnie co odziedziczyłem po tacie. Pojawienie sie u mnie bielactwa raczej napewno ma zwiazek ze stresem w dziecinstwie. Zaczynajac od tego ze bawiłem sie juz od 4klasy podstwowki w modelarstwo, co jest bardzo stresujace, bo jak cos nie wychodziło to sie bardzo denerwowałem ale nie okazywałem tego, tylko tłumiłem złosc w sobie(wszyce mnie podziwiali za cierpliwosc, a teraz płace za to, w 8 klasie przestałem sie zajmowac modelarstwem), pozatym z racji tego ze byłem spokojnym dzieckiem, niektorzy starsi koledzy z bodworka czesto mi dokuczali lub sie nasmiewali a ja niepotrafiłem wyrazic swoich emocji tylko wszystko tłumiłem w sobie. Chyba nadal nie potrafie uzewnetrzniac swoich emocji i wszelkie porazki , niepowodzenia, stresy dusze w sobie. Uwazam ze ta choroba ma zrodło u mnie w psychice. :twisted:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo